Leszek Gardeła
Bestie zaklęte w metalu. Styl zwierzęcy w sztuce Słowian Zachodnich na ziemiach polskich

Pobierz PDF

Bestie zaklęte w metalu. Styl zwierzęcy w sztuce Słowian Zachodnich na ziemiach polskich

Słowianie stanowią dziś największą grupę etnolingwistyczną w Europie. Burzliwa historia tego ludu sięga schyłku starożytności, a kluczowym momentem w jego dziejach był okres wczesnego średniowiecza, kiedy na rozległych terytoriach zachodziły złożone procesy prowadzące do powstania pierwszych państw. Wyjątkowa różnorodność słowiańskiego świata sprawiła, że badacze zajmujący się językiem, wytwórczością i obyczajowością zamieszkujących go ludzi wydzielili aż trzy kręgi kultury słowiańskiej: wschodni, południowy oraz zachodni. Obszar leżący w granicach dzisiejszej Polski i znajdujący się w dorzeczu Odry oraz Wisły postrzega się więc jako integralną część świata zachodniosłowiańskiego. W dobie wczesnego średniowiecza nie było to jednak terytorium całkowicie homogeniczne – specyficzne położenie geopolityczne sprawiało bowiem, że spotykały się tu rozmaite prądy kulturowe płynące praktycznie ze wszystkich kierunków.

Odwiedzając dostępne dziś dla turystów stanowiska archeologiczne, zrekonstruowane osady oraz grody, a także muzea gromadzące zabytki pozyskane w wyniku prac
wykopaliskowych, można odnieść nieodparte wrażenie, że do najbliższych Słowianom surowców naturalnych – których wszak nie brakowało w otaczającym ich środowisku – należały drewno oraz glina. Monumentalne wały kolistych bądź owalnych warowni, zwanych powszechnie grodami, budzą podziw dla zdolności dawnych budowniczych. Wzniesienie kilkunastometrowych konstrukcji, składających się z drewnianych bali, kamieni, gliny oraz ziemi, było niewątpliwie zadaniem wymagającym nie tylko znakomitych umiejętności manualnych, ale również pomysłowości, dyscypliny oraz sprawnej organizacji pracy.

W obliczu monumentalnych konstrukcji związanych ze sferą wojenną, pospolite budynki Słowian mogą się nam natomiast jawić jako zdumiewająco skromne: domostwa, w których mieszkały wielodzietne rodziny były zwykle jednoizbowe, a ich wewnętrzna przestrzeń rzadko przekraczała standardowe rozmiary dzisiejszych mikro-kawalerek. Chociaż wśród pozostałości wczesnośredniowiecznych zabudowań drewnianych rzadko odnajduje się finezyjne zdobienia bądź elementy figuralne przedstawiające postaci zoo- lub antropomorficzne, krzywdzące byłoby stwierdzenie, że do budowy domów i ich wyposażenia nie przykładano należytej uwagi lub serca, i że nie starano się uczynić ich na swój sposób pięknymi. Należy bowiem pamiętać, że odkrywane przez archeologów ślady przeszłości są często niekompletne, a rozmaite przejawy sztuki – wykonywanej na podłożu organicznym, takim jak chociażby drewno – niejednokrotnie ulegają zatarciu lub nieodwracalnym zniszczeniom spowodowanym wielowiekowym zaleganiem w ziemi. Jakkolwiek żadne wczesnośredniowieczne budynki nie przetrwały w takim stanie jak bogato dekorowane domy oraz dwory, które możemy dziś podziwiać w skansenach kultury ludowej z XIX i XX w., o istnieniu wśród wczesnośredniowiecznych Słowian wysoko rozwiniętej sztuki snycerskiej wyraźnie wspominają średniowieczni autorzy. Znakomitym przykładem jest pochodząca z XII w. kronika Herborda, w której czytamy, że najważniejsza pogańska świątynia w Szczecinie:

„(…) była zbudowana z przedziwną czcią i sztuką, wewnątrz i zewnątrz ozdobiona rzeźbami ze ścian występującymi [płaskorzeźbami]. Były tam obrazy ludzi, ptaków i zwierząt dzikich tak dokładnie podług swych właściwości wyrażone, że zdawały się oddychać i żyć; co zaś uważałbym za rzecz niezwykłą, barwy obrazów zewnętrznych przez niepogody śnieżne lub deszczowe sczernić ani zatrzeć się nie dały, tak je przemyślność malarzy od tego zabezpieczyła.” [Herbord, ks. II, rozdz. 32; cyt. za Labuda 2003: 173-174]

Mając pełną świadomość oczywistych trudności, jakie wiążą się z poszukiwaniami wątków antropo- i zoomorficznych na przedmiotach z nietrwałych materiałów organicznych, a jednocześnie pragnąc bliżej poznać przejawy artystycznej wrażliwości dawnych Słowian, konieczne jest przyjrzenie się źródłom, które miały szansę przetrwać po dzień dzisiejszy w formie niezmienionej bądź tylko w niewielkim stopniu nadgryzionej zębem czasu. Takimi zabytkami są przede wszystkim wyroby z żelaza, srebra, złota oraz stopów miedzi. Jak się wnet przekonamy, niektóre z nich noszą znamiona wcześniej niedostrzeganego bądź niesłusznie ignorowanego stylu zwierzęcego – stylu, który jawi się jako twór wysoce oryginalny i zasadniczo odmienny od manier zdobniczych charakterystycznych chociażby dla ludów skandynawskich.

W poszukiwaniu stylu zwierzęcego w sztuce Słowian Zachodnich

Sztuka jest niejednokrotnie tym, co motywuje rzesze współczesnych entuzjastów do zagłębienia się w świat wczesnego średniowiecza. Misterne wzornictwo, finezyjnie łączące zawiłe plecionki z wyobrażeniami zwierząt bądź fantastycznych bestii, działa na niektórych jak magnes. Średniowieczne motywy zdobnicze są więc dziś chętnie reprodukowane na koszulkach, okładkach książek i płyt muzycznych, a nawet utrwalane na ludzkim ciele w formie tatuaży. Na całym świecie niesłabnącym zainteresowaniem cieszy się od lat sztuka pochodząca ze Skandynawii, która powszechnie, choć nie zawsze słusznie, łączona jest z tzw. wikingami siejącymi postrach na lądach i morzach.

Motywy zwierzęce stanowią nieodłączny element praktycznie każdego z pięciu wczesnośredniowiecznych stylów zdobniczych funkcjonujących w Europie Północnej pomiędzy VIII a XI w. Od nazw stanowisk archeologicznych, na których odkryto najbardziej reprezentatywne zabytki, określane są one mianem stylów Oseberg, Borre, Mammen, Ringerike oraz Urnes. Korzenie niektórych z tych stylów sięgają głęboko ku skandynawskim pradziejom, natomiast inne wydają się być zainspirowane sztuką powstałą w dobie wędrówek ludów na rozległych obszarach Azji. W stylach chronologicznie najmłodszych, czyli Ringerike oraz Urnes, widoczne są natomiast wątki ewidentnie zaczerpnięte z kręgów zachodnioeuropejskich oraz tradycji chrześcijańskich. Nie wnikając w problem skomplikowanej genezy oraz ewolucji motywów zwierzęcych we wczesnośredniowiecznej sztuce skandynawskiej, należy z całą mocą podkreślić jedno – były one bardzo powszechne. Ich przejawy widoczne są nie tylko na niewielkich przedmiotach wykonywanych z materiałów organicznych oraz metali, ale również na rozmaitych środkach transportu, takich jak chociażby wozy, sanie, łodzie czy statki. Motywy zwierzęce pojawiają się ponadto na misternie wykonanych tkaninach, a także wśród elementów konstrukcyjnych budowli o przeznaczeniu świeckim i religijnym.

Zwierzęta w sztuce skandynawskiej z epoki wikingów nierzadko przybierają fantastyczne formy, co sprawia, że trudno jednoznacznie określić ich przynależność gatunkową. Mimo pewnych cech, które dzielą one z np. wężami, wilkami, dzikami czy rozmaitymi ptakami, są one często wysoce oryginalne i uświadamiają nam, jak bogata była wyobraźnia ludzi Północy. Charakterystyczną cechą skandynawskich stylów zdobniczych z epoki wikingów jest ukazywanie zwierząt lub fantastycznych bestii w pozycjach, które z naszej perspektywy wydawać się mogą nienaturalne – istoty te niejednokrotnie wiją się, wyginają swe kończyny, wykonują niemalże akrobatyczne figury, chwytają różne części własnego ciała bądź łapią tudzież gryzą inne towarzyszące im postaci. Dodatkowo, zwierzęta lub fantastyczne bestie niejednokrotnie wkomponowane są w misterne motywy plecionkowe, a czasem owe plecionki „wyprowadzane” są bezpośrednio z różnych elementów zwierzęcej fizjonomii, np. bujnych grzyw czy piór.

Badacze sztuki skandynawskiej od dawna nie ustają w dyskusjach nad głębszym znaczeniem stylu zwierzęcego. Wielu z nich twierdzi, że za jego pomocą przekazywano treści o charakterze symbolicznym – na przykład mityczne opowieści bądź swoiste wizualne zagadki, których poprawne odkodowanie wymagało odpowiedniej wiedzy niedostępnej przeciętnym śmiertelnikom. Niektórzy sądzą, że aby dziś dokonywać prób odczytania znaczeń tej wysublimowanej sztuki, powinno się ją postrzegać jako rodzaj „wizualnej poezji”, która kierowała się swoją własną, bardzo specyficzną gramatyką. Uważne studia nad powtarzającymi się wątkami zdobniczymi, a także ich konfiguracjami, rzeczywiście pozwalają na zrozumienie przynajmniej niektórych motywacji, jakimi kierowali się ich twórcy.

Ponieważ motywom zwierzęcym w sztuce skandynawskiej od dawna poświęca się wiele uwagi (co skutkuje ogromem publikacji oraz wystaw na ich temat), a ponadto są one liczne i niejednokrotnie bardzo atrakcyjne wizualnie, w niektórych nie-skandynawskich środowiskach archeologicznych zrodziły się tendencje do apriorycznego uznawania zabytków z motywami zwierzęcymi za przynależne ludom Północy. Przeszło sto lat temu takie skłonności zaistniały także w polskiej nauce, co sprawiło, że w kręgach niektórych badaczy utrwaliło się przekonanie o braku lub wyjątkowo ubogim charakterze rodzimego stylu zwierzęcego na terenie Słowiańszczyzny Zachodniej.

Na ziemiach polskich pierwszych odkryć przedmiotów wczesnośredniowiecznych, które ozdobione były motywami zwierzęcymi dokonano już w XIX w. Był to czas, gdy archeologia słowiańska nadal raczkowała, zaś dyscypliną tą zajmowali się przede wszystkim dobrze sytuowani właściciele majątków, prywatni kolekcjonerzy, bądź kierujący się romantycznymi sentymentami miłośnicy starożytności. Relatywnie ubogi zasób wiedzy na temat wczesnośredniowiecznej kultury materialnej, jak również trudności z jej poprawnym datowaniem i klasyfikacją – a przy tym podążanie za nie zawsze podbudowanymi naukowo „impresjami” na temat pochodzenia takiego czy innego motywu zdobniczego – prowadziły niejednokrotnie do błędnych interpretacji materiałów zabytkowych.

Koronnym przykładem błądzenia po naukowych manowcach były wieloletnie rozważania nad luksusowymi przedmiotami metalowymi znalezionymi w 1949 r. w dwóch grobach na cmentarzysku wczesnośredniowiecznym w Lutomiersku niedaleko Łodzi (Ryc. 1). Zabytki te miały formę U-kształtną i posiadały plastyczne wyobrażenia rogatych zwierząt oraz wężowych głów. Nie znając żadnych bliskich analogii, ich odkrywcy wysnuli przypuszczenie, że były to „okucia łęków siodeł”, które wraz ze swoimi właścicielami dotarły na ziemie polskie ze wschodniej Europy bądź Azji. Profesor Konrad Jażdżewski (1908-1985), archeolog prowadzący badania w Lutomiersku, skłonny był nawet sądzić, że wywodziły się one z okolic Uralu. Na przestrzeni następnych dekad poglądy zmieniały się bardzo dynamicznie, a kolejni badacze uznawali lutomierskich zmarłych za Rusów/Waregów, Skandynawów, a nawet Pieczyngów. Nierzadko interpretacje te opierały się wyłącznie na przypuszczeniach dotyczących proweniencji owych zagadkowych „okuć łęków siodeł”. Jak dziś już wiemy, głoszone wówczas poglądy były całkowicie chybione.

Liczne trudności interpretacyjne wiązały się także z dokonanymi w XIX i na początku XX. wieku odkryciami skarbów z Borucina oraz Chełma Drezdeneckiego, w skład których wchodziły m.in. srebrne kaptorgi (czyli niewielkie pojemniki zawieszane na szyi i mające najprawdopodobniej znaczenie magiczne) z motywami zwierzęcymi oraz wspaniałe łańcuchy zakończone pełnoplastycznymi głowami zwierząt. Choć rzeczywiście podobne łańcuchy znane są ze Skandynawii (szczególnie ze Szwecji i Danii), wbrew dawnym poglądom egzemplarze z ziem polskich wcale nie wykazują cech stylistycznych, które charakterystyczne byłyby dla sztuki Północy. Co więcej, posiadają one elementy, które sztuce tej są zasadniczo obce: w przypadku zwierzęcych głów na łańcuchu z Borucina są to chociażby motywy quasi-plecionkowe, których nijak nie da się zaklasyfikować do żadnego ze stylów skandynawskich, a w przypadku głów z Chełma Drezdeneckiego są to motywy puncowanych kółeczek, które dobrze odpowiadają rodzimym manierom zdobniczym. Pierwszym polskim badaczem, który zwrócił uwagę na możliwość lokalnego – a więc zachodniosłowiańskiego – pochodzenia tych zoomorficznych wyrobów był Profesor Jan Żak (1923-1990), jeden z pionierów badań nad kontaktami słowiańsko-skandynawskimi we wczesnym średniowieczu. Gdy jego poglądy ogłoszone zostały drukiem pod koniec lat 50. ubiegłego wieku, mogły się one jawić jako dość rewolucyjne. Kolejne dekady dostarczyły jednak nowych argumentów pozwalających sądzić, że Słowianie faktycznie posiadali swój własny „styl zwierzęcy”.

Zapomniana sztuka, ukryte znaczenia

Mija dziś ponad sześćdziesiąt lat od chwili, gdy Jan Żak wysunął hipotezę o istnieniu stylu zwierzęcego w sztuce Słowian Zachodnich zamieszkujących ziemie polskie. W tym czasie badania wykopaliskowe na terenie całego kraju dostarczyły wielu nowych odkryć potwierdzających oraz poszerzających jego dawne przypuszczenia. Dokonano także istotnych reinterpretacji dawnego materiału zabytkowego.

Prawdziwym przełomem interpretacyjnym okazało się odkrycie dokonane w 2009 r. przez Zdzisławę Ratajczyk na wczesnośredniowiecznym cmentarzysku w Ciepłem na Pomorzu. W jednym z tamtejszych grobów komorowych identyczne do lutomierskich zabytki spoczywały na stopach zmarłego mężczyzny. Ponadto, egzemplarze z Ciepłego zachowały się w formie kompletnej – wraz z niezbędnymi bodźcami, sprzączkami, okuciami oraz niewielkimi dzwoneczkami. Fakty te nie pozostawiały żadnych wątpliwości, że były to w istocie ostrogi (Ryc. 2).

Najnowsze badania nad ostrogami typu lutomierskiego przeprowadzone zostały w 2019r. przez Leszka Gardełę, Kamila Kajkowskiego oraz Zdzisławę Ratajczyk. W ich efekcie, a także po konsultacjach z licznymi naukowcami zagranicznymi, ostatecznie dowiedziono, że są to wyroby zachodniosłowiańskie. Bogactwo motywów zwierzęcych widniejących na tych luksusowych przedmiotach przyczyniło się do określenia ich mianem ostróg zoomorficznych.

Stylistycznie zbieżne zdobnictwo można dziś dostrzec wyraźnie na różnych kategoriach wczesnośredniowiecznych zabytków słowiańskich pochodzących przede wszystkim z burzliwego okresu powstawania państwa pierwszych Piastów, a więc ze schyłku X i początku XI w. Do przedmiotów tych należą m.in. trapezowate i prostokątne kaptorgi (te ostatnie noszące m.in. plastyczne wyobrażenia rogatego bydła), zausznice ze zwierzęcymi łbami (najprawdopodobniej bydlęcymi), okucia pochewek noży z zakończeniami przypominającymi głowy węży, luksusowe pobocznice dekorowane przedstawieniami zwierzęcych hybryd łączących cechy ptasie i gadzie, pełnoplastyczne figurki wyobrażające konie bądź bydło, pierścienie typu Orszymowice oraz bransolety z wężowymi zakończeniami.

Dynamiczny przyrost materiału zabytkowego sprawia, że możliwe jest dziś podjęcie ostrożnej próby wstępnego zdefiniowania charakterystycznych cech zachodniosłowiańskiego stylu zwierzęcego, który rozkwitał na ziemiach polskich:

  • Styl zwierzęcy zdobił zarówno przedmioty związane ze sferą konwencjonalnie charakteryzowaną jako męska (militaria, wyposażenie jeździeckie), jak i ze sferą kobiecą (biżuteria, narzędzia, naczynia);
  • Dominują w nim cztery rodzaje zwierząt: węże, bydło, konie i ptaki. Najprawdopodobniej nie jest to dobór przypadkowy, gdyż – jak zobaczymy poniżej – wszystkim tym istotom. Słowianie przypisywali niebagatelne role, co potwierdzają zarówno średniowieczne źródła pisane, jak i materiały etnograficzne;
  • Motywy węży, bydła, koni i ptaków pojawiają się przede wszystkim na zabytkach wykonanych ze srebra i stopów miedzi (czasem noszących ślady złocenia). Ich sporadyczne występowanie na wyrobach z materiałów organicznych (np. grzebieniach i ceramice) sugeruje, że styl zwierzęcy był tworem luksusowym, przeznaczonym przede wszystkim dla środowisk elitarnych i stanowiącym formę ich „identyfikacji wizualnej”;
  • Na ziemiach polskich w X-XI w. motywy zwierzęce mogły być wyrażane w sposób bardzo realistyczny bądź schematyczny. Dla niewprawnego oka współczesnego obserwatora rozmaite artystyczne „uproszczenia” mogą się dziś mylnie kojarzyć z motywami roślinnymi lub geometrycznymi. Niewykluczone, że dawni artyści czasem celowo unikali dosłowności w ukazywaniu postaci zwierzęcych i „ukrywali” je w taki sposób, aby były rozpoznawalne wyłącznie dla wtajemniczonych. Zabieg ten mógł być podyktowany zachodzącymi wówczas gruntownymi zmianami na tle społeczno-politycznym, a także postępującą chrystianizacją terytoriów słowiańskich. Schematyzacja motywów zwierzęcych szczególnie wyraźna jest w przypadku wyobrażeń węży – zwierząt, które w kręgach chrześcijańskich mogły budzić negatywne skojarzenia;
  • W odróżnieniu od stylów skandynawskich, w stylu zwierzęcym z ziem polskich zwierzęta zasadniczo nie są wkomponowane w motywy plecionkowe. Brak tu również zwierząt ukazanych w nienaturalnie wygiętych pozach lub w formie tzw. „bestii chwytających”;
  • Największe nagromadzenie przedmiotów metalowych wykonanych w stylu zwierzęcym rejestrowane jest obecnie na obszarze Wielkopolski. Skłania to do ostrożnego przypuszczenia, że właśnie tam należy szukać genezy tego stylu. Niewykluczone, że powstał on za sprawą lokalnych elit, być może nawet środowiska pierwszych Piastów.

Styl zwierzęcy jako klucz od umysłu dawnych Słowian?

Choć motywy zwierzęce w sztuce Słowian Zachodnich budzą dziś nieskrywany podziw wobec kunsztu dawnych artystów, najprawdopodobniej nie służyły one wyłącznie celom estetycznym. Podobnie jak w zdobnictwie ludów skandynawskich, wydają się one skrywać głębokie znaczenia symboliczne i stanowić klucz do umysłów ludzi sprzed ponad tysiąca lat. Poprawne odczytanie ich treści jest zadaniem niełatwym, ale zestawiając ze sobą powtarzające się wątki oraz ostrożnie korzystając z dostępnych źródeł porównawczych możemy próbować odsłonić przynajmniej niektóre z kryjących się w nich tajemnic.

Jak już wspomniano, do zwierząt dominujących w zachodniosłowiańskim stylu zwierzęcym należały konie, bydło, ptaki oraz węże. Wedle średniowiecznych przekazów pisanych, konie posiadać miały cechy mediacyjne, a w pogańskich świątyniach wykorzystywano je do praktyk wróżebnych. Bydło stanowiło z kolei uniwersalny wśród Indoeuropejczyków symbol płodności oraz dobrobytu, a u pogańskich Słowian ściśle wiązało się z postacią Welesa – „bydlęcego boga”, który władał światem podziemnym. Ptaki również pełniły niebagatelne role w przedchrześcijańskim uniwersum wierzeniowym – w ich postaci nierzadko wyobrażano sobie bogów odpowiedzialnych za stworzenie świata oraz ludzką duszę. Choć średniowieczne źródła pisane milczą o znaczeniu węży w wierzeniach dawnych Słowian, ich wyjątkową rolę wyraźnie podkreślają materiały etnograficzne z XIX i XX w. Pozwalają one wnioskować, że lud przypisywał tym gadom cechy ambiwalentne, widząc w nich albo obrońców albo groźnych przeciwników. Do najbardziej znanych postaci wężo-podobnych ze słowiańskiego folkloru należał Żmij, który w swej fizjonomii łączył cechy gadzie i ptasie. Ponieważ była to bestia budząca podziw, respekt i strach, niewykluczone, że to właśnie ona widnieje na wczesnośredniowiecznych przedmiotach z motywami skrzydlatych węży.

Najnowsze odkrycia zabytków metalowych dekorowanych w stylu zwierzęcym poza granicami państwa Piastów stanowią namacalne świadectwo intensywnej mobilności, dalekosiężnych kontaktów, aspiracji oraz wysublimowanych wierzeń ówczesnych elit. Niewielkie okucie z wizerunkiem rogatego zwierzęcia z Daromina w województwie świętokrzyskim, a także odkryty tam rozdzielacz z trzema zwierzęcymi głowami, będący bezpośrednią analogią do luksusowych elementów końskiego rzędu z Lutomierska, stanowią doskonałe przykłady tych zjawisk (Ryc. 3). Najbliższe lata dostarczą zapewne kolejnych znalezisk i emocji, przyczyniając się do pogłębienia naszej wiedzy o niesłusznie zapomnianej sztuce dawnych Słowian. Bestie zaklęte w metalu zdecydowanie godne są naszej uwagi.

Ryc. 1. Artystyczna rekonstrukcja wczesnośredniowiecznego grobu nr 10 z cmentarzyska w Lutomiersku. Rys. Mirosław Kuźma. © Leszek Gardeła i Mirosław Kuźma.
Ryc. 2. Współczesna rekonstrukcja ostróg zoomorficznych z cmentarzyska wczesnośredniowiecznego w Ciepłem. Wykonanie Tomasz Czyszczoń i Kornelia Ryłko (Montanus Historical Jewellery). Fot. Tomasz Czyszczoń.
Ryc. 3. Artystyczna rekonstrukcja ogłowia z rozdzielaczami z motywami zwierzęcymi z grobu nr 5 z cmentarzyska w Lutomiersku. Rys. Mirosław Kuźma. © Leszek Gardeła i Mirosław Kuźma.

Dr hab. Leszek Gardeła
(Gerda Henkel Stiftung / Uniwersytet Ludwika i Maksymiliana w Monachium)

Marek Florek

„Między Wschodem a Zachodem, Północą a Południem. Kontakty interkulturowe terenów nad środkową Wisłą we wczesnym średniowieczu”

Barbara Niezabitowska-Wiśniewska

„Na drodze do krainy Oium. Kontakty interkulturowe mieszkańców Lubelszczyzny w okresach rzymskim i wędrówek ludów”

Wybrana bibliografia:

Gardeła L. 2018: Lutomiersk Unveiled. The Buried Warriors of Poland, „Medieval Warfare” 8 (3), 42–50.

Gardeła L. 2018: Lutomiersk Unveiled. The Buried Warriors of Poland, „Medieval Warfare” 8 (3), 42–50.

Gardeła L., Kajkowski K. 2021: Slavs and Snakes. Material Markers of Elite Identity in Viking Age Poland, „European Journal of Archaeology” 24 (1), 108–130.

Gardeła L., Kajkowski K., Ratajczyk Z. 2019: Ostrogi zoomorficzne z Ciepłego. Zachodniosłowiański model kosmosu?, „Pomorania Antiqua” 28, 65–152.

Jażdżewski K. 1951: Cmentarzysko wczesnośredniowieczne w Lutomiersku pod Łodzią w świetle badań z r. 1949, „Materiały Wczesnośredniowieczne” 1949 (1), 91–191.

Labuda G. 2003: Słowiańszczyzna starożytna i wczesnośredniowieczna. Antologia tekstów źródłowych, Poznań: Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk.

Ratajczyk Z. 2013: Jednak ostrogi – brązowe okucia typu lutomierskiego w świetle najnowszych badań na cmentarzysku w Ciepłem, gm. Gniew, „Slavia Antiqua” 54, 287–305. 9

Żak J.. 1959: Uwagi o stylu zwierzęcym w sztuce wczesnośredniowiecznej na ziemiach polskich, „Archeologia Polski” 4 (1), 7–27.